Ejakulart

2018.05.15, 21:07:48
Porzućcie zarówno dawno już spenetrowane, ciasne horyzonty, gdzie szarpiecie się tylko w przód i w tył, niezdolni dokonać rzeczywistego postępu, jak i wasze niewiele większe, onanistyczne pracownie, w których skrywacie za meblami owoce swoich działań.
Manifest erotyczno-artystyczny pewnej postaci wymyślonej niegdyś przeze mnie w bardziej niewyżytych czasach ;)
–––

ilustracja

Spójrzmy na tych wszystkich wyuzdanych chałturników, bezmyślnie marnujących swój talent, bez odrobiny fantazji przelewając materię twórczą. I na tych uduchowionych krytyków liryki i prozy menstruacyjnej, ukrywających za potępieniem własne poczucie niższości, wynikłe z faktu, iż sami nie są przecież w stanie namalować feministycznego obrazu krwią miesięczną, nie wspominając już nawet o krwawym rękopisie, mieszczącym treści głębokie, bo wynikłe wszak z samej materii bytu.

A potem siądźmy i przemnóżmy w pamięci 10 gram × 2 mld = 20 000 ton, bowiem tyle właśnie męskich soków przelewa się co dzień przez nasze trzewia, skórę partnerek (bądź partnerów), i powłoczki pościeli – niekiedy nadając (co prawda) kształt potomności – bezpowrotnie jednak traconych dla sztuki. Pomyślcie o tonach nasienia poniżanego zamknięciem w ciasnym getcie kondomów, wstydliwie zmywanego z kołder i łaziebnej armatury, podczas gdy analogiczne im samicze wydzieliny dawno już znalazły sobie poczesne miejsce w kanonie zarówno form jak i treści współczesnej kultury. Przypomnijcie sobie, ileż razy widzieliście ową esencję artystycznej płodności wyplutą i odrzuconą, ledwie tylko spłynęła w objęcia niegościnnego świata. Nic to powiecie – podobny los spotyka wszak dziś po równi, wszelkie rodzaje ambitnej kreacji. Ha! Skoro chcecie się z tym pogodzić proszę bardzo; dajcie się zdominować feministkom walczącym o swoje prawo do posiadania płci, nadal kryjcie się po kątach z własną anatomią i fizjologią, albo...

Albo też walczcie o prawo do wyrażania samych siebie – zwłaszcza w wymiarach najbardziej dla was istotnych. Nadajcie kreacji rozmach i ambitną postać. Porzućcie zarówno dawno już spenetrowane, ciasne horyzonty, gdzie szarpiecie się tylko w przód i w tył, niezdolni dokonać rzeczywistego postępu, jak i wasze niewiele większe, onanistyczne pracownie, w których skrywacie za meblami owoce swoich działań. Czas wreszcie upublicznić ich efekty, jak i sam akt twórczy, jest to bowiem jedyna metoda, by nadać mu właściwą rangę, i umożliwić społeczeństwu zrozumienie jego prawdziwego znaczenia. Tak wiele osób wszak nadal myli pojęcia, sądząc, że oddajemy się tylko autocelebracji, bądź w najlepszym razie dążymy do zakładania (przeważnie dwuosobowych) zespołów wzajemnego uwielbienia, by łechtać tym sposobem naszą rozbudowaną próżność.

Udowodnijmy zatem fałszywość owych opinii. Wiem, że trudno dziś natrafić na dziewiczą, a jednocześnie dojrzałą już ideę, ale czyż trud poszukiwań nie jest wart satysfakcji, jaką niesie jej późniejsza defloracja? A również pośród sposobów urzeczywistniania tegoż zamysłu istnieje przecież tak wielka liczba możliwości. Klasyczne już triole, gdzie kąty, ani boki nie muszą być wcale równe, dalej zaś następuje wielograniastość wszelkich możliwych figur – to jednak jeszcze najprostsza z dróg. Dlaczego bowiem mamy się ograniczać do wyrażeń tak płaskich? Gdzież ostrosłupy i sześciany... graniastosłupy, gdzież wreszcie nadprzestrzenne n-wymiarowe struktury? Co z geometrią nieeuklidesową, bogactwem topologii, ożywczym tchnieniem wektorów?

Zaś jeśli rzeczywiście przedkładacie niezależność i prostotę ponad finezyjne konstrukcje i wsparcie niesione ze strony jej/jego/ich, po równi z wami zaangażowanych w ostateczny kształt dzieła, nie pozwólcie aby, w wyniku niewiedzy i pomówień, nazywano was leniwymi lubieżnikami. Niech akt ten stanie się gigantycznym performance, wykonanym o zmierzchu w scenerii gotyckich ruin, gdzie wasze twórcze, podekscytowane westchnienia rozlegną się wielokrotnie wzmocnione kilowatowymi kolumnami oraz kaskadą ech, uświadamiając odbiorcom ogrom wymaganego tu wysiłku i poświęcenia – po to właśnie, aby w strzelających w niebo snopach halogenowych reflektorów mogli oni ujrzeć świetliste bryzgi wyzwolonej ze skostniałych form materii twórczej, dokonanego właśnie, dzieła.

Uczyńcie to, nie uchylając się od konsekwencji wyzwania, rzuconego zasadom zastygłej w matriarchalnej wygodzie i wystawności sztuki oraz mieszczańskiej moralności, zmierzającej jak dotąd jedynie do reanimowania paleolitycznego kultu waginy. Żebym jednak nie został źle zrozumiany: nie każę tu nikomu składać własnych jąder na ołtarzu twórczości, żądam jedynie, byście dla owych, niesionych przez pokolenia w worku mosznowym, relikwii wywalczyli należne im miejsce. I pamiętajcie, że nikt nie zrobi tego za was, jest to bowiem nasz własny, i przede wszystkim nasz własny, interes, który należy pewnie uchwycić w swoje ręce, by rozbudzony twórczą erekcją, wznosił się odtąd nieugięcie ponad zgrzebną cnotliwością, zraszając jałową glebę dekadenckiej cywilizacji hojnie ofiarowywanym jej nasieniem odnowy.


A.

podobne teksty

Pacific Rhyme
"Pacific Rim" to by nie musiałby być nawet taki bardzo zły filmy, gdyby przerobić go na opowieść o poezji, miłości i metafizyce ;)
 
Niedoraj
Oto przedpiekle. No, niezupełnie – może raczej niedoraj albo zwykła niedorajda. Ciężar bytu sączy się wolno ciemną gęstą żywicą i zastyga w brunatnym bursztynie.
 
Sposób na smoka
Czyli o tym, jak dzielny i szlachetny rycerz w uczciwym pojedynku bestię pokonał.
 
Rogata bestia
– Smok! Powiadam wam panie, prawdziwy smok – perorował kmiotek przy kontuarze, w drżących ciągle dłoniach ściskając dzban piwa.
 

szukaj

archiwum

menu

 
 
 
draconica.pl
mapa strony
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług, personalizacji reklam i analizy ruchu. Informacje o sposbie korzystania z witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Korzystając z tej strony, wyrażasz na to zgodę.